Obserwatorzy
piątek, 25 listopada 2011
niedziela, 13 marca 2011
sobota, 12 marca 2011
Całkowicie zgubiłem się w supermarkecie,
Nie mogę dłużej szczęśliwie kupować,
Przyszedłem tu po tą specjalną ofertę -
Gwarantowaną osobowość.
Nie urodziłem się, bardziej wypadłem na świat,
Zdaje się, że nikt mnie nie zauważył.
Mieliśmy żywopłot za domem na przedmieściach,
Ponad który nigdy nie mogłem wyjrzeć.
Słyszałem ludzi, którzy żyli na suficie,
Krzyczących i walczących najstraszniej,
Słuchanie tego hałasu było moim pierwszym uczuciem,
Tak właśnie działo się wokół mnie.
Całkowicie zgubiłem się w supermarkecie,
Nie mogę dłużej szczęśliwie kupować,
Przyszedłem tu po tą specjalną ofertę -
Gwarantowaną osobowość.
Jestem całkowicie zagapiony, oglądam wszystkie programy,
Zbieram kupony z opakowań herbaty.
Mam mój bestsellerowy dyskotekowy album,
Opróżniam butelkę i czuję się trochę wolny.
Dzieci w klasach i rury w murach,
Stwarzają mi hałasy do towarzystwa,
Zamiejscowi rozmówcy prowadzą zamiejscowe rozmowy
I cisza sprawia, że jestem smutny
Całkowicie zgubiłem się w supermarkecie,
Nie mogę dłużej szczęśliwie kupować,
Przyszedłem tu po tą specjalną ofertę-
Gwarantowaną osobowość.
I tego nikt nie wysłuchuje,
To znika,
Jestem całkowicie zagubiony...
Nie mogę dłużej szczęśliwie kupować,
Przyszedłem tu po tą specjalną ofertę -
Gwarantowaną osobowość.
Nie urodziłem się, bardziej wypadłem na świat,
Zdaje się, że nikt mnie nie zauważył.
Mieliśmy żywopłot za domem na przedmieściach,
Ponad który nigdy nie mogłem wyjrzeć.
Słyszałem ludzi, którzy żyli na suficie,
Krzyczących i walczących najstraszniej,
Słuchanie tego hałasu było moim pierwszym uczuciem,
Tak właśnie działo się wokół mnie.
Całkowicie zgubiłem się w supermarkecie,
Nie mogę dłużej szczęśliwie kupować,
Przyszedłem tu po tą specjalną ofertę -
Gwarantowaną osobowość.
Jestem całkowicie zagapiony, oglądam wszystkie programy,
Zbieram kupony z opakowań herbaty.
Mam mój bestsellerowy dyskotekowy album,
Opróżniam butelkę i czuję się trochę wolny.
Dzieci w klasach i rury w murach,
Stwarzają mi hałasy do towarzystwa,
Zamiejscowi rozmówcy prowadzą zamiejscowe rozmowy
I cisza sprawia, że jestem smutny
Całkowicie zgubiłem się w supermarkecie,
Nie mogę dłużej szczęśliwie kupować,
Przyszedłem tu po tą specjalną ofertę-
Gwarantowaną osobowość.
I tego nikt nie wysłuchuje,
To znika,
Jestem całkowicie zagubiony...
Londyn wzywa wszystkie odległe miasta
Wojna została wypowiedziana a teraz została nam przekazana ta bitwa
Londyn wzywa wszystkich z podziemi
Wyjdźcie z waszych szaf wszyscy chłopcy i dziewczęta
Londyn wzywa nie oglądajcie się na nas
Czas śmiesznej Beatllemani zamienił sie w proch
Londyn wzywa zobaczcie nikt się nie kołysze
Za wyjątkiem tego kordonu złożonego z policyjnych pałek
Zbliża się epoka lodowcowa słońce podnosi się w górę
Zamarły wszystkie silniki a pszenica wykiełkowała tak rzadko
To nuklearna pomyłka ale nie bójcie się
Londyn tonie a ja mieszkam nad rzeką
Londyn wzywa wszystkich do strefy imitacji
Zapomnij o tym, bracie nie idę tam sam
Londyn wzywa ponad strefą żywych trupów
Porzuć nadzieję i zaczerpnij kolejny oddech
Londyn wzywa nie próbuję go przekrzyczeć
Ale kiedy to mówię widzę wasze potakujące głowy
Londyn wzywa zobaczcie nie zamierzmy odlecieć
Za wyjątkiem tych o żółtawych oczach
Uświadom to sobie
Londyn wzywa tak ja też to słyszę
I wiesz co ONI mówią o tym? Niewielka tego część jest prawdziwa
Londyn wzywa ze środka tarczy
Po tym wszystkim czy nie uśmiechniesz się do mnie
Nigdy nie miałem na to większej ochoty
Wojna została wypowiedziana a teraz została nam przekazana ta bitwa
Londyn wzywa wszystkich z podziemi
Wyjdźcie z waszych szaf wszyscy chłopcy i dziewczęta
Londyn wzywa nie oglądajcie się na nas
Czas śmiesznej Beatllemani zamienił sie w proch
Londyn wzywa zobaczcie nikt się nie kołysze
Za wyjątkiem tego kordonu złożonego z policyjnych pałek
Zbliża się epoka lodowcowa słońce podnosi się w górę
Zamarły wszystkie silniki a pszenica wykiełkowała tak rzadko
To nuklearna pomyłka ale nie bójcie się
Londyn tonie a ja mieszkam nad rzeką
Londyn wzywa wszystkich do strefy imitacji
Zapomnij o tym, bracie nie idę tam sam
Londyn wzywa ponad strefą żywych trupów
Porzuć nadzieję i zaczerpnij kolejny oddech
Londyn wzywa nie próbuję go przekrzyczeć
Ale kiedy to mówię widzę wasze potakujące głowy
Londyn wzywa zobaczcie nie zamierzmy odlecieć
Za wyjątkiem tych o żółtawych oczach
Uświadom to sobie
Londyn wzywa tak ja też to słyszę
I wiesz co ONI mówią o tym? Niewielka tego część jest prawdziwa
Londyn wzywa ze środka tarczy
Po tym wszystkim czy nie uśmiechniesz się do mnie
Nigdy nie miałem na to większej ochoty
piątek, 11 marca 2011
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




